|
| | | |
|
|
152 | Neo[EZN]* | 2010-03-01 12:29 | |
|
149 | Kavikvs* | 2010-03-01 12:43 | |
|
161 | maras | 2010-03-01 15:57 | |
|
161 | Kavikvs* | 2010-03-01 17:27 | |
|
140 | zuf* | 2010-03-01 19:08 |
| Nie kole, tylko kala. Ja nie kalam, tylko krytykuję. Jako cywilizowany człowiek z Europy mam prawo klnąć na zwały nieuprzątniętego śniegu, krzywe i ruszające się płyty chodnikowe, rozdeptane trawniki, dziury w jezdni, obsikane klatki schodowe, błoto w centrum, wszechobecne kupy i śmieci. Żeby tolerować taki CHLEW, trzeba mentalnie tkwić jeszcze w PRL u. Czy ktoś z Was jeździ po świecie? Może podzieli się z kolegami swoimi wrażeniami? Tylko bez głodnych kawałków o Neapolu itp. Ja mogę opowiedzieć o Lwowie na biednej Ukrainie. W każdej kamienicy na dole mieszka dozorca (najczęściej dozorczyni), która cały dzień spędza na pucowaniu otoczenia i mimo że wszystko rozpada się ze starości, to lśni- niedopałka nie znajdziesz itd. Zdanie się wyłącznie na firmy komunalne (np. Trasformers) w czyszczeniu miasta jest jednym z największych idiotyzmów ostatnich dwudziestu lat (z wyjątkiem straży miejskiej i odśnieżania ulic po ustaniu opadów). Mieszkam 20 lat na Oporowie gdzie dwa razy pojawił się pojazd do zamiatania ulic- czyli raz na dekadę. Sam odśnieżam, zamiatam i odchwaszczam chodnik przed domem. Gdybym tego nie robił, miał bym przed domem CHLEW: świń dokarmiać bym nie musiał. Co do świń, to są czyste zwierzęta. Jak już kogoś obsobaczać w tym mieście, to tych małych gnojków co miastem włodarzą. A tych, co są zadowoleni ze swojskiego syfku ja pozdrawliaju.:P |
|
143 | Kavikvs* | 2010-03-01 21:14 |
| Kavikvs ma ABSOLUTNĄ rację! Powiem dalej: Kavikvs ze swoją dbałością i poczuciem estetyki uchodzi u pobliskich sąsiadów za FRAJERA. Bo tylko frajer sprząta, odśnieża, pieli i zbiera pety. W pobliskim mnie, okazałym domu, tzw. wspólnocie zamieszkałej przez chodzących z zadartymi nosami vipami, nie znalazł się tej trudnej zimy, jak zresztą każdej innej, nikt, dosłownie nikt, kto by zrobił choć ścieżkę wśród zwałów zalegającego trotuar śniegu. O gromadzących się przez kolejne lata pokładów gnijących liści aż głupio pisać, a mógłbym pisać do rana, np. o ułańskich szarżach po alejach z V max= 30 km/h i innych cudach na okolicznych ulicach. To już nie jest ślepota na wszechobecny syf, to jest pogarda dla swojego miejsca zamieszkania, miasta, ojczyzny, to pogarda dla całego ładu społecznego, a w końcu dla samego siebie. Kavikvs- jestem z Tobą i za Tobą, nie pękaj, choć wiem, że do pękalskich nie należysz. |
|
136 | Festung* | 2010-03-01 22:12 | |
|
144 | Kavikvs* | 2010-03-01 23:04 | |
|
135 | zuf* | 2010-03-01 23:48 |
| Oj, rozpętałem dyskusję... Kavikvsie, nie chodzi mi o czystość ulic, jedynie o mocne słowa, których użyłeś - wydaje się, że mogłeś to trochę oględniej ująć, no ale chciałeś dosadnie, więc użyłeś takich słów nie innych, ja to szanuję, ale mi się nie podoba:) Niestety o problemie, który podniosłeś mam takie same zdanie jak Ty. Zwłaszcza teraz, kiedy śnieg stopniał i ukazały się wszechobecne psie odchody. Właściciele tych przemiłych zwierząt, w 90% mają gdzieś swoje obowiązki. Nawet i specjalnie ustawione kosze nie pomagają . Sam niedawno byłem ofiarą "psiego" zdarzenia. Pewna dama ze średniej wielkości pieskiem, stała przy moim samochodzie, gdzie jej milusiński z uniesioną tylną łapą siusiał sobie na lewy błotnik. Na moją subtelną uwagę usłyszałem, że to jest pies i on MUSI zaznaczyć swoje terytorium! Po tym wyjaśnieniu - dumnie odeszła. Kopara mi opadła (jak mówią młodzi) na takie dictum i jak ta żona Lota, stałem bez słowa przez dłuższą chwilę. Reasumując, czystość naszych ulic w dużej mierze zależy od nas samych. Kiedy nie będzie się rzucać na chodnik niedopałków, papierków i właściciele zwierząt będą poczuwać się do odpowiedzialności za swoich pupilów, może będzie lepiej.Z tym, że tego należy uczyć od małego. |
|
145 | maras | 2010-03-02 02:39 | |
|
136 | Kavikvs* | 2010-03-02 08:39 | |
|
153 | Neo[EZN]* | 2010-03-02 09:08 | |
|
132 | maras | 2010-03-02 10:20 | |
|
139 | bonczek_hydroforgroup* | 2010-03-02 10:44 | |
|
148 | Siloy* | 2010-03-02 20:54 | |
|
139 | Festung* | 2010-03-02 21:44 |
| Zuf był za granicą i nie zwrócił uwagi czy tam brudno, wie jednak, że go nie poraziło:) A mnie poraziło we wrześniu 2005 r. Penetrowałam teren stacji kolejowej w Wolsztynie, a że do powrotu składu ciągnionego przez parowóz zostało nieco czasu - poszłam w miasto. Nie da się nie zauważyć niedoinwestowania, ale porządek jest http://fotopolska.eu/26299,foto.html , czy tu http://fotopolska.eu/26294,foto.html - jakby przed chwilą ktoś zamiatał. I tak wyglądało tych kilka ulic, które zwiedziłam. Śladu graficiarzy! Na stacji budynek administracyjny http://fotopolska.eu/26283,foto.html otwarty, choć w nim ducha żywego. Toaletę zwiedziłam:) - skromna, ale bardzo czysta! Do dziś Wolsztyn z wielkopolskim Ordnungiem jawi mi się jak oaza na tle dolnośląskiego bałaganu i brudu. Ale widocznie tam nie mają piesków, bo to one wszystkiemu winne:). |
|
141 | Danuta B.* | 2010-03-02 21:57 | |
|
146 | zuf* | 2010-03-02 22:22 | |
|
141 | mamik* | 2010-03-03 15:42 | |
|
141 | Kavikvs* | 2010-03-03 19:09 | |
|
143 | mamik* | 2010-03-03 20:24 | |
|
134 | fck* | 2010-03-03 20:25 | |
|
141 | Neo[EZN]* | 2010-03-03 22:32 | |
|
142 | maras | 2010-03-01 14:05 | |
|
149 | Cristoforo* | 2010-03-01 17:42 |
|
|